czwartek, 14 kwietnia 2016

Byc jak czlowiek renesansu


Ostatnimi czasy usiłuję zmienić w pewien sposób swoje życie. Moim celem jest by było ono jak najbardziej wydajne. Czas gna bardzo szybko i moim zdaniem nie ma co odkładać realizacji planów na później, tym bardziej, że kto wie, może jutro mnie tu już nie będzie?

Post na dzisiaj zapowiada się pesymistycznie i w pewnym tego słowa znaczeniu taki właśnie będzie. Ale to już od każdego z Was zależy, jakie wyciągniecie wnioski z moich słów. Nie musicie się przecież zgadzać z tym co napiszę, nie? Ba! Nawet nie musicie czytać o tych pierdołach! :)
Nie możecie przecież cały czas mnie wychwalać i sypać cukrem z rękawa na moje portrety. Dzisiaj daję Wam możliwość czystej dyskusji.

Dla tych, którzy postanowili zaryzykowac i jednak przeczytac - uzbrójcie sie cierpliwosc i odrobine wyobrazni. :)


Na początek trochę matematyki (Maturzyści, nie zabijajcie!).

Doba trwa 24 h z czego około 8h to sen a więc 1/3. Godzin z jednej doby pozostaje 16. Nie zapominajmy, że w tych 16 h mieści się jeszcze czas na toaletę i jedzenie, dojazdy wszelkiego rodzaju, które zabierają nam mniej więcej 3 h. No... kobietom znacznie więcej. :)
Pozostaje z tego 13. Coraz mniej.
A teraz odliczmy średnio 8 h szkoły lub pracy - to tak w tym lepszym scenariuszu (jeśli chodzi o pracę). Zostaje 5! I co z tym zrobić? Pouczyć się czy odpocząć?

Oczywiście u każdego może to wyglądać z deczka inaczej, każdego dnia się różnić. Bo na weekend godziny przeznaczone dla samego siebie będą przeważać. Ale to i tak niewiele w ciągu całego naszego życia. 80% naszego czasu przepada. Bo trzeba zakuwać, trzeba się kształcić by potem pracować całymi dniami. Nie mówię, że to nie jest potrzebne. Nie do tego dążę. Ale gdzie mamy czas na samorealizację? Na to, co przynosi największą satysfakcję, co pozwala na samodoskonalenie i rozwijanie własnych pasji. Jak mamy odkrywać samych siebie, skoro co dzień robimy te same monotonne czynności?

Zmęczeni po szkolnych zajęciach lub po pracy przeważnie nie mamy już siły na to aby robić coś dodatkowo.
A przecież każda z dziewczyn marzy o szczupłej sylwetce! Warto umieć jakiś język obcy lub nauczyć się go lepiej! Masz jakiś talent ale nie masz siły nad popracowaniem nad nim. Miałeś zespół muzyczny ale rozpadł się, bo nie było czasu na spotkania by ćwiczyć. Chciałoby się tylu nowych rzeczy nauczyć, tyle zobaczyć! Na pewno znajdziesz na swojej liście coś, co chciałeś zrobić, spróbować.
Nie wiem jak u Was jest z aspiracjami. Ja np. mam wiele celów w życiu, wiele chciałabym zrobić i się nauczyć. Męczące jest dla mnie bezczynne siedzenie, które stało się przygnębiające. Kiedyś tak nie miałam, ciężko było mi się do czegokolwiek zmusić. Moje życie było bezproduktywną wegetacją, która opierała się na zdawaniu z klasy do klasy bez wyciągania jakichkolwiek nauk, wniosków, korzyści i wnosząc tę niewiedzę w kolejne etapy życia. 3 x Z: Zakuć, zdać, zapomnieć. Pewnie wielu z Was miało z tym do czynienia. Ale znowu nie o tym chciałam napisać...

Kiedyś (a właściwie rok temu, to nie tak dawno ) po powrocie ze szkoły nie robiłam zupełnie NIC. Nie chciałam niczego od życia. Wszystko było mi obojętne. Mogłam cały dzień przeleżeć w łóżku i nic nie robić. Znajome, no nie?
Po zakończeniu technikum analitycznego i zdaniu na dobrym poziome egzaminów miałam stanąć przed wyborem: brak pracy w moim kierunku no i poza tym nie chcę JUŻ pracować. Więc poszłam na farmację.
Tutaj wszystko się zmieniło. Myślałam, że to taka pestka, że wiedza z jaką przychodzę z poprzedniej szkoły dużo mi pomoże (bo część materiału się tu powtarza). Już po pierwszym miesiącu przekonałam się jak bardzo okrojoną wiedzę nam przekazano na analityce (choć powinno być odwrotnie!). Ale nie można nic poradzić, jeśli nie ma zaangażowania ze strony nauczyciela, a tym bardziej ucznia.
Nie jest tu łatwo. Pierwszy semestr minął jako tako. Bezproblemowo i bez większej nauki. Jazda zaczęła się dopiero teraz. Niemal codziennie siedzę w książkach! Ale nie dlatego, że boję się, że nie zdam. Sytuację mam bardzo dobrą. Chodzi o odpowiedzialność!
Przyjdź mi później do apteki z receptą a ja wydam Ci lek ze złym dawkowaniem. Kostnica gwarantowana albo hospitalizacja, w najlepszym wypadku.

To jest jeden element, do którego dążę. Ale nie chcę przecież rezygnować z reszty mojego życia. Bo mam jeszcze pasje i inne cele. Rysowanie i rozwijanie innych technik malarskich, planuję napisać książkę (4 tomową), muszę nauczyć się 2 języków by móc wyjechać, mam w planach ćwiczyć bo zaczynają się problemy z metabolizmem, tak bardzo chciałabym czytać znów książki, na które nie mam czasu, a znajomi i wiele, wiele innych rzeczy...

Wszystko co robisz, robisz kosztem czegoś innego. I o tym pamiętaj!

Człowiek od samego początku zmuszony został podejmować decyzje.  Siedząc teraz przed monitorem robisz to kosztem swojego czasu, który mogłaś/eś przeznaczyć na coś bardziej ciekawego, na coś bardziej rozwijającego.
Nie mówię, że mi się to nie podoba. Bo ciesze się, że chce Ci się to czytać. A może i komuś są potrzebne moje słowa, może coś zmienię w Twoim życiu (Haha!).

Chcę tylko powiedzieć, że w tych 5-6 godzinach, które pozostają nam zwykle z jednego dnia ciężko jest znaleźć siły, chęci na to aby się doskonalić. Bo poświęcając ten czas na rysowanie, znów się w tym czasie nie uczę, nie ćwiczę i nie robię nic innego. Można ten czas oczywiście podzielić, wyznaczyć sobie, że 2 h rysuję, 0,5 h ćwiczę, a resztę się uczę. Ale czy to jest tak bardzo efektowne?
Powiem, że nie. Bo aby być w czymś naprawdę dobrym potrzebne są długotrwałe ćwiczenia. Długotrwałe a więc potrzeba jak najwięcej ilości czasu i najlepiej ćwiczyć codziennie. A w jeden dzień nie da rady zrobić wszystkiego.

Czy łatwo rozwijać się w różnych kierunkach?

 Na pewno dla każdego jest to indywidualna sprawa. Istnieją przecież geniusze, poligloci, wykształceni w wielu dziedzinach. Ale dla przeciętnego człowieka nie jest to tak proste. Wszystko oczywiście zależy od predyspozycji umysłowych, umiejętności. Ale mimo wszystko kwestia wolnego czasu mocno nas ogranicza.
Dlatego zawsze uważam, że doba powinna trwać dwa razy dłużej i powinniśmy mieć do niej dwa lub nawet trzy razy więcej energii. Bo co z tego, że po męczącym dniu wypijesz kawę żeby robić coś wydajnego przez resztę dnia, skoro po jakimś czasie takiego życia, w końcu padnie Ci wątroba?
I znów coś kosztem czegoś. Tym razem byłoby to zdrowie. A przecież nie chodzi o to, aby się wykończyć, nie?

Bycie człowiekiem renesansu nie jest tak proste. Przypominam, że prawdziwi ludzie renesansu byli mega geniuszami. To, co większość z nas chciałaby zrobić i osiągnąć to namiastka tego, co oni potrafili. Także dla większości z nas nawet okrojona wersja wielokierunkowości i rozwoju staje się niemożliwością w codziennym natłoku koniecznych zdarzeń.

Nie ma na to rady. Jedynym lekarstwem jest umiejętne zarządzanie tym czasem, który pozostaje nam dla siebie. Ale to już pozostawiam dla każdego z Was.

Jak już pisałam. Nie była to wcale dobra wizja naszej codzienności. Warto jednak pamiętać, że nigdy nie zostajemy bez wyboru.

A Ty jaki prowadzisz tryb życia?
Czy pilnujesz czasu, czy ma on dla Ciebie znaczenie?
Jak zarządzasz swoim czasem?
Czy zawsze udaje Ci się zrobić wszystko, to co zaplanowałeś?
Ile jest lub było rzeczy, których nie udało Ci się zrobić ze względu na brak siły/czasu?


Pozdrawiam Was serdecznie. Zapraszam do dyskusji w komentarzach. :)

15 komentarzy:

  1. Super post! :) Bardzo nam się podoba obrazek na którym przedstawione jest jak czas ucieka :* ZAPRASZAMY DO SIEBIE

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm.. Tak na serio to nie chciało mi się czytać *o nie wydało się*
    Ale sądząc po obrazkach i wypowiedzi koleżanki wyżej wnioskuję iż... *nie wiem jak dokończyć* post ten jest mega...
    Moja wena opada O.o O nie!
    Pomóż... Gealach?

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany skąd ja to znam. Mój brat śmieje się, że jego dziewczyna będąca na weterynarii ma o połowę więcej czasu ode mnie, czyli osoby niepełnoletniej. Teoretycznie powinno być odwrotnie. Piszę dwa blogi, staram się mieć same 5, czytam, rysuję, oglądam filmy, uczę się japońskiego, gram i gdzie jest na to wszystko czas? Sama nauka np. do KARTKÓWKI zajmuje mi 3h+lekcje, a co drugi dzień mam sprawdzian i to nie jeden, ale kilka. Nie, nie ściemniam. Do tego dochodzą ''małe'' prośby nauczycieli typu zrób 10 kartek dla urzędów... Żałuję, że nie mam czasu na jakieś kursy językowe. Angielski czy rosyjski zawsze wchodził mi gładko. Do tej pory nie muszę się uczyć. Chyba, że są jakieś słówka to przeczytam dwa razy i już. Bardzo chciałabym nauczyć się grać na gitarze i mówić biegle po francusku. Marzy mi się też studiowanie dwóch kierunków. Ze mną zawsze był taki problem, że co chwilę chciałam nauczyć się czegoś nowego. Nigdy też nie zachowywałam się jak normalne dziecko. Czasami ludzie śmiali się, że mam mózg osoby dorosłej i doświadczonej. Odbiło się to na mnie niestety. Ludzie, którzy mnie otaczali nie akceptowali tego. Coraz więcej wymagam od siebie. Jedynym problemem jest brak czasu. Dobra, muszę uczyć się do testu z fizyki. Nienawidzę tego przedmiotu, ale nie mam wyboru.
    Pozdrawiam!
    amyrysuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, też uczę się dzisiaj do testu z fizyki xD
      To mamy identycznie ;)
      Dziękuję za Twoją wypowiedź.
      I pozdrawiam także.

      Usuń
    2. Fizyka zmorą uczniów. :D

      Usuń
  4. No bardzo ciekawie napisane. Sedno sprawy. Zbyt dużo czasu marnujemy. Ciężko to zmienić, ale warto próbować. Czekam na więcej;)
    Pozdrawiam.
    Zapraszam do mnie.
    http://szanujwspomnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No Kinga powiem Ci, że dałaś czadu.
    Post bardzo konstruktywny, ciekawy, aż chce się czytać. Wiele można z Niego wynieść.
    Prawda jest taka, że zbyt wiele czasu naszego życia marnujemy na pierdoły..
    Super :)
    Zapraszam jak zwykle do mnie i pozdrawiam :)

    https://swiatwidzianyczamikozki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze lubiłam pisać takie tekściki :)
      Dziękuję za uznanie :)
      Zajrzę.

      Usuń
  6. WoW, post jest niesamowity, ja w sumie nigdy nie umiałam podejmować decyzji :(

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejmowanie decyzji łączy się z odpowiedzialnością za siebie i innych. Może to strach przed odpowiedzialnością..

      Usuń
  7. Hejka, tu Lexi ze smile-for-me-beautiful.blogspot.com! Pisałaś na temat konfrontacji naszych postów i, cholerka, są bardzo podobne! Twój jest jak sama określiłaś, pesymistyczny, a mój.. cóż, wrodzony optymizm daje się we znaki :D
    80 % czasu przepada.. Az mnie to zabolało. To przerażające jak ten czas spiernicza i ostatecznie nie mamy nic oprócz wspomnien. Dlatego warto coś robić - tak jak powiedziałaś po szkole, zamiast zamykania się w pokoju. Życie jest za krótkie!
    Obsrwuję i buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że zechciałaś odpowiedzieć :)
      Dwa różne spojrzenia na tę samą sprawę, no może nie tak różne, ale z innym podejściem. Myślę, że to bardzo dobre dopełnienie do naszych postów. Warto cieszyć się każdą chwilą, czerpać z nich jak najwięcej, ale warto być też świadomym mijającego czasu. Jest to trochę przerażające no ale człowiek musi się z tym liczyć. :)
      Pozdrawiam

      Usuń

Miło mi, że mnie odwiedziłeś :)
Mam nadzieję, że pozostawisz swoją wizytówkę - z chęcią przeglądam wszystkie blogi, jeśli tylko pozwala mi na to czas.

Wszelkie obraźliwe, wulgarne komentarze i zawierające masowy spam będą usuwane.
"Dar mowy dany jest każdemu, nielicznym Duch Mądrości"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...